Jeszcze rok temu mogłabym zamieścić tutaj post "new in", bo pewnie jak to zwykle na wiosnę kupowałam wiosenne trendy. W tym roku poleciałam do Hiszpanii. Spędziłam tam cudne prawie trzy tygodni i nie zamieniłabym ich nawet na wagon ubrań i butów. A po za tym nie jestem feszynistką - moja torba podręczna ważyła tylko 7kg. Korzystając z tańszej Zary kupiłam spódnicospodenki (w Polsce 149zł, w Hiszpani 26euro), które wszyscy mają. Podobają mi się, a na ulicy jeszcze nikogo nie widziałam.
Zaczęło się od festiwalu muzyki SOS. Obowiązkowo, z nielegalnym na ulicy winem.
A niech zazdroszczą! Czyli takie tam słit focie na plaży.
Niczym z tap madl - weźmiemy kszesełko, ustawimy na piasku i zrobię ci zdjęcia.
Mój chłopak i jego "artystyczne" pomysły na zdjęcia.
Piątek, godzina 12 w nocy. Wchodzimy do dyskoteki i słyszymy... Do 2 mamy kolację. Nowa moda w hiszpańskich klubach tanecznych - piątkowa kolacja.










